Dzisiaj była krótka jazda - tylko do Genewy.
Pod Genewą mieszka Pawła koleżanka z liceum. Ma małego synka Alka i męża Krisa (Francuza). U Moniki byliśmy na obiedzie i potem pojechaliśmy obejrzeć wielką fontannę w Jeziorze Genewskim. Robi wrażenie. Dodatkowo obejrzeliśmy sobie ciekawe kąpielisko w jeziorze - jest tam bar, masa przebieralni, wybetonowane "zagrody" do pływania oraz kaczki i łabędzie do oglądania.
Genewa była o 19:30 zakorkowana, ale po godzinie już się odetkała. Podobno tak jest codziennie i Kris dojeżdża pociągiem do pracy, żęby uniknąć korków.
Nocujemy znowu w F1 we Francji, tym razem w Viry. Hotel nie jest w samej miejscowości, nieopodal dwóch małych zakładów przemysłowych. Pani w hotelu miła, a za oknem pięknie śpiewają słowiki i jest spokojniej i przyjemniej niż w Colmar.
Dla zainteresowanych kosztami:
Jedzenie - obiad przygotowała Monika, pozostałe jedzenie to kupione w hotelu śniadanie i to co wieźliśmy ze sobą. Agata kupiła na bazarze w Fryburgu kilo jabłek (2,5€) i pieczywo (5,3€ - 4 drożdżówki i 2 precle)
Podróż - nie tankowaliśmy, "zużyliśmy" winietę Szwajcarską kupioną wcześniej. Z winietą jest tak, że potrzebna jest na autostrady i drogi szybkiego ruchu. Kosztuje 40 franków i można ją kupić na granicy albo na stacjach przed granicą. Sprawdzana jest przy wjeździe do Szwajcarii i potem sprawdzają ją patrole na drodze. Więcej tutaj: http://www.skionline.pl/stacje/?co=samochod&co2=teksty&id_newsa=53
Nocleg - ponownie F1 - 38€ ze śniadaniem dla 2 osób (30,30 za hotel + 3,8 od osoby za śniadanie, zobaczymy, czy będą robili problemy).